Home
2004-11-12 - Zemgliło tu się
Tak było w krakowie 12 listopada praktycznie przez cały dzień. Mimo to postanowiliśmy z Yansem ruszyć du.... rowery i jednak gdzieś się przejechać. Sierotce rozwiązał się bucik i musiałem poczekać, żeby sobie dziecko zawiązało. Mimo 30-40 metrowej widoczności humory dopisują. Kapliczka przy kościele w Giebułtowie. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo dużo nie widać. Dojechaliśmy do miejsca gdzie mijescowi mieszkańcy tak się ucieszyli na nasz widok, że postanowili rozłożyć dla nas asfalt, który już zaczęli na noc zwijać.
Tak się spieszyli, że cudem umknęliśmy przed rozpędzonymi walcami. Ale dawały bestie... Ziuuuuuu, ziuuuuuuu ;-) Yans dokonuje cudów ekwilibrystyki w Kwietniowych Dołach, które zwyczajowo są mocno zabłocone. Na rostajach w Wielkiej Wsi decydujemy, żeby dociągnąć do niebieskiego szlaku i nim wyjechać na drogę Olkuską. W zasadzie były 2 miejsca gdzie było ciężko, błotniście i ślisko, ale daliśmy radę (boże, co za tekst ;-))) ) Pojechaliśmy w kierunku Krakowa asflatem, ale w Modlnicy skręciliśmy z ruchliwej olkuskiej na boczne drogi.
Ja też tam byłem. A co!? ;-) Na koniec cudem uniknęliśmy zderzenia z nieoświetlonym obiektem niezidentyfikowanym (no dobra, każdy widzi, że to traktor).